W mediach Ryszard C przedstawiany jest jako szaleniec. Narracja ta ma jeden cel - przedstawienie jego zbrodni jako czynu wyjątkowego, jednorazowego i pozbawionego celu. My nie wiemy czy Ryszard C jest wariatem i pewnie się nigdy nie dowiemy, gdyż nie zostanie przebadany przez niezależnego lekarza ale jego czy jako taki jest niezwykle racjonalny, można wręcz powiedzieć, że w tej sytuacji oczywisty.
Trzeba przypomnieć okoliczności zdarzenia, bo te są systematycznie zamazywane przez media. Otóż - premierem Polski jest Donald Tusk a prezydentem Bronisław Komorowski i obaj wywodzą się z rządzącej partii o nazwie PO. A zamordowany został polityk partii opozycyjnej. Zaskoczyłem panów dziennikarzy, co?
Istnieje wiele podejrzeń odnośnie nadużyć władzy przez partię rządzącą. PO zdecydowanie nie stać na utratę władzy i ujawnienie np. okoliczności katastrofy smoleńskiej, że podam przykład pierwszy z brzegu. A jest ich dużo.
Morderstwo w Łodzi zdecydowanie osłabia organizacyjnie partię opozycyjną. Teraz wystawienie stolika w centrum miasta i zbieranie podpisów na listach poparcia PiS jest czynem heroicznym. Ilu Ryszardów C jest jeszcze w Polsce? A partia jest jak wojsko - generał może być genialny ale przegra bez żołnierzy.
Czy więc Ryszard C był wynajętym cynglem? Tego też się nie dowiemy. Jest całkiem możliwe, że był tylko człowiekiem o osobowości ulegającej wpływom i nie wiedział, do czego został wykorzystany. A celem całego przemysłu nienawiści i pogardy, w jaki zamieniły sie polskie media, było skłonienie go do tego, co uczynił. Śmierć Marka Rosiaka była przygotowywana przez lata. A większość czołowych dziennikarzy była świadomymi wspólnikami Ryszarda C. Świadczy o tym brak jakiejkolwiek żenady, kiedy dowiedzieli się o zbrodni. Żadnemu z nich nie drgnął miesień w twarzy, nadal zgodnym chórem śpiewali swoją piosenkę "Winny Kaczyński." Jakby na to tylko czekali i nie mogli się doczekać. Po katastrofie smoleńskiej inaczej się zachowywali. Przynajmniej przez trzy dni.



Druga sprawa, która mnie nurtuje to sposób zatrzymania C. Zatrzymanie wydaje się być dosyć przypadkowe. Gdyby nie obecność Straży Miejskiej to C. po dokonaniu morderstwa mógłby spokojnie się oddalić z miejsca zbrodni.
Co ciekawe, oficer dyżurny policji nie przyjął zgłoszenia o napadzie.
Prawdy się raczej nie dowiemy. No może poza tym, że winien jest Jarosław Kaczyński.
Pozdrawiam